Site Loader
Patronite
Jezus z Nazaretu

Jezus nie był socjaldemokratą. Polemika z pewnym wielkanocnym wpisem

Kim był Jezus? Był synem cieśli, człowiekiem znającym ciężką pracę i trudy codziennej walki o byt. Był członkiem rodziny uchodźczej, która przed prześladowaniem musiała uciekać aż do Egiptu. W swoim życiu opisywanym w Ewangelii kieruje się zawsze ludzkimi wartościami, równo traktując mężczyzn i kobiety (w poczet swych uczniów włączył m in. Marię Magdalenę, Joannę, czy Zuzannę (Łk 8, 1-3)), zabiegając o solidarność z najuboższymi, stawiając ludzi ponad dogmaty, nauczając zarówno lekarzy, uczonych jak i ubogich, przestępców i wszystkich wykluczonych.

„Młodzi Razem” na Facebooku

W Wielkanoc, 13 kwietnia 2020 roku „Młodzi Razemumieścili na swoim fanpage’u post, w którym omawiają postać Jezusa z Nazaretu. Wpis w raczej luźnym tonie, mający (jak rozumiem) prowadzić do zbliżenia pomiędzy katolikami a osobami o wrażliwości lewicowej poprzez wskazanie, iż sam Jezus do jakiegoś stopnia taką wrażliwość podzielał. Autorzy wpisu projektują na Jezusa szereg cech, że rzekomo „stawiał ludzi ponad dogmaty”, „rozdzielał bogactwo”, „traktował równo kobiety i mężczyzn”, ogólnie to był takim trochę socjaldemokratą. Wpisuje się to w pewną szerszą narrację o starożytnym nauczycielu z Palestyny, jako o osobie, której poglądy nie stały i nie stoją w sprzeczności z liberalno-progresywną wizją świata. Ba, nawet tę wizję wspierają, z czego płynie przekaz do wszelkiego rodzaju oponentów: skoro Jezus, to też socjaldemokracja.

Przyjrzyjmy się zatem temu, co sam zainteresowany, jak i jego bezpośredni uczniowie mówią na ten temat. Na potrzeby tej analizy nie będę odwoływał się ani do pism Ojców i Doktorów Kościoła, ani do Encyklik (w szczególności społecznych), które raczej odżegnują się od takiej wizji. Zostają mi sam Jezus i jego apostołowie. Inaczej obawiałbym się zarzutu pewnej intelektualnej nieuczciwości z mojej strony, stanowisko Kościoła katolickiego jest zresztą i tak powszechnie znane.

[Jezus] kieruje się zawsze ludzkimi wartościami…

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was

Mateusza 5;10-11

Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu

Mateusza 10;14-15 

Jezus w żadnym fragmencie pisma nie odwołuje się do ludzkich wartości. Kluczową kategorią w jego nauczaniu jest „sprawiedliwość”, którą to Bóg sam arbitralnie tworzy i na kartach Ewangelii objawia. To człowiek ma dostosować swoje życie i swoje wartości do tej sprawiedliwości (Mt 5;6), a nie znaleźć w niej ich potwierdzenie. Dostosowanie musi nastąpić, bezwzględnie i „zerojedynkowo” (Apokalipsa 3;15-16), a gdy dostosowania nie będzie – będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mt 13;42 in fine). Jezus nakazuje przystawiać przede wszystkim siebie (Mt 7;3), ale i innych (Mt 18;15-17), do surowego, wysokiego standardu, którego źródłem jest jedynie jego własna nauka. To absolutyzm nie do pogodzenia z ludzką racjonalnością, wymagającą ważenia wartości, kompromisów, dyskursu. Jak słusznie wskazuje S.C. Lewis, należy albo przyjąć Jezusa w całości (nawet z wyrzeczeniem się siebie [Mt 18;8-9[ ] i własnych, przecież ludzkich, wartości), albo nie przyjmować w ogóle.

…równo traktując mężczyzn i kobiety…

Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem, ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim

List do Efezjan 5;22-24 

Jezus żył i nauczał w czasach, w których „równe traktowanie kobiet i mężczyzn” było zarówno społeczno-ekonomicznie prawie niewykonalne, jak i dla obojga płci niekorzystne. Wodzowska i przewodnia rola mężczyzn w społeczeństwie starożytnym była po prostu potrzebą epoki z uwagi na naturę tych społeczeństw – bezustanne wojny, konieczność rodzenia dużej liczby dzieci, wiążąca kobiety wokół ogniska domowego, słabość administracji państwowej, mus wykonywania ciężkiej, fizycznej pracy przez znakomitą większość ludzi. W obecnej dobie trudno sobie wyobrazić rzeczywistość bez równości płci i jest to postulat (przynajmniej moim zdaniem) bardzo słuszny, ale projektowanie go na Jezusa nie ma nic wspólnego z prawdą. To nie znaczy, rzecz jasna, że pozycja kobiet była we wczesnym chrześcijaństwie słaba – przeciwnie, w początkowym okresie wspólnota rozwijała się w oparciu o dwie postaci – Świętego Piotra i niemal równą mu Marię Magdalenę, której wpływ na kształtowanie Kościoła jest nieoceniony. Jezus w istocie podchodził do kobiet z szacunkiem i z uwagą skierowaną na ich osobową godność, inaczej niż wielu w jego czasach. Natomiast o „równości” w dzisiejszym rozumieniu nie może być mowy. I nie było.

…stawiając ludzi ponad dogmaty…

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien

Mateusza 10;37

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem

Łukasza 14;26 

Jezus twierdzi, iż człowiek, który staje na drodze wykonaniu dogmatów, jest dla wierzącego szkodliwy. Przywiązanie do ludzi ponad dogmatami i sprawiedliwością, nawet do członków swojej rodziny, stoi w sprzeczności z nauką Jezusa. Mówimy wszak o nauczycielu, który twierdzi, iż człowiekowi dopuszczającemu się zgorszenia lepiej uwiązać koło młyńskie u szyi i wrzucić w morze (Mt 18;6). Oczywiście te cytaty w żadnym wypadku nie wyłączają umiejscowionego zaraz obok obowiązku przebaczania (Mt 18;21-22) ani przykazania miłości bliźniego (Mt 22;39 – miłość w chrześcijaństwie definiowana jako życzenie i czynienie dobra) i oczywiście nie należy nikogo topić dosłownie. Chodzi o to, że człowiek nie może oglądać się na więź z drugą osobą, gdy ma do wykonania obowiązki, które nakazuje mu podążanie za sprawiedliwością. Dogmatycznie, absolutnie, bezwzględnie pojmowaną.

…rozdzielał bogactwo.

Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma

Łukasza 19;26

Przypowieść o minach, z której pochodzi ten cytat, obrazuje, że dla Jezusa liczyła się wydajność ekonomiczna. Że liczyło się to, jak jego uczeń wykonuje także swoje obowiązki zawodowe i jak skuteczny w tym jest. Praca dla dobra wspólnego (kategoria Bonum Commune Tomasza z Akwinu) jest istotna, a człowiek, który jej nie wykonuje albo wykonuje niewłaściwie i to z tego powodu popadł w nędzę – nie jest uczniem Chrystusa.

Tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień

List do Koryntian 3;13-15

Ten sam mechanizm. Dzieło życia budowane jest na Chrystusie, ale nadal ostatecznie liczy się efekt ekonomiczno-społeczny, eudajmonia w rozumieniu Arystotelesowskim. Człowiek bierny, wylękniony, wykluczający się ze wspólnoty – nie jest uczniem Chrystusa.

Czy to oznacza, że Jezus był liberałem czy wręcz socjaldarwinistą i nie troszczył się o ubogich i wykluczonych? Absolutnie nie. Zwracam uwagę na te fragmenty, by uzmysłowić, iż błędnym jest patrzenie na niego wyłącznie przez pryzmat rozdawania chleba i ryb (Jana 6;1-15). Nauka Jezusa jest nauką wielowymiarową, moralną, a nie polityczno-prawną. Wymyka się wymuszanym przez systemowość uproszczeniom, schematom, zobiektywizowanemu patrzeniu na podmiot. Państwo, tworząc normy prawne stanowiące, komu należy się zinstytucjonalizowana pomoc, musi patrzeć na sferę zewnętrzną jednostki. Jezus sięga do wewnątrz i z tego powodu nie da się jednego z drugim bezpośrednio łączyć.

Słowem podsumowania

Uważam post za chybiony, mimo chyba dobrych intencji. Rozmycie, rozwadnianie przekazu Jezusa, katolicyzm lekki, łatwy i przyjemny. Czy jego nauka jest słuszna? Czy warto za nią podążać? Każdy może sobie ocenić sam, ma rozum i wolną wolę. To samo tyczy się programu Partii Razem, należy go rozważyć osobno. Natomiast mieszanie jednego z drugim ani jednemu, ani drugiemu raczej nie służy.

Jeżeli podobał Się państwu ten wpis i generalnie uważają Państwo naszą działalność za cenną, to serdecznie zapraszamy do wsparcia przedsięwzięcia budowy Encyklopedii Antykultury.

Kliknij
aby dowiedzieć się więcej

Post Author: Mikołaj Górny

One Reply to “Jezus nie był socjaldemokratą”

  1. Moim zdaniem najważniejszym elementem pozwalającym przetrwać ogień była modlitwa. Owoce nawet tytanicznej pracy nie poparte prawdziwą wiarą, miłością bliźniego i modlitwą, w rzeczywistości wiary, trawi ogień.. praca taka była jak zielona figa, niedająca owoców. Modlitwa jest fundamentem, jest wyrazem ufności w sprawczość Boga (powierzanie mu spraw przekraczających własne możliwości) oraz uznania własnej ograniczoności jako stworzenie. Koncentracja na pracy jest charakterystyczna dla protestantyzmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.